Długo mnie nie było, ale i tak nikogo to nie obchodzi!
Długo mnie nie było, jak widać z tytułu, ale to dlatego, że 4 godziny muszę być
w mojej stadninie na 10.00, a kiedy już wrócę do domu nie chce mi się
nic robić.
***
Po pierwsze chciałabym spytać jak wam minął sylwester i nowy rok. Po drugie chce się was spytać
czy nikt nie stracił ręki lub nogi przy odpalaniu fajerwerku :P.
To jedyne zdjęcie które zrobiłam, ale i tak jest do d***.
***
Wróćmy do czasów gdy w chinach powstały fajerwerki, a stało się to, by odstraszyć smoka, ale nie będę o tym opowiadać (proszę zwrócić się wujka Google lub cioci Wikipedii). Ogólnie myślałam, że w tym roku sylwester będzie lepszy, fajniejszy i superaśny. Jednak zapamiętałam sobie z niego tylko wielki bul brzucha po dziecięcym piccolo. Stało się tak dlatego, bo moi rodzice przyszli do domu 15 min. przed północą, a miałam nadzieje spędzić caaaaaaały sylwester z bliskimi...
***
Po północy było jednak extra. Grałam w butelkę, tańczyłam i znaleźliśmy z bratem jakiś rulonik.
Daliśmy do otwarcia mamie i okazało się, że to confetti które zapomnieliśmy wystrzelić wcześniej.
Kiedy to wybuchło na kilka sekund ogłuchłam na jedno ucho. Potem zbieraliśmy to do kupy i znowu wyrzucaliśmy. W końcu poddaliśmy się i usiedliśmy obejrzeć film nie trwało to długo, bo pół później chrapałam
***
Myliłam się, ten sylwester był fajny.
